może i są szkoły zupełnie bez przemocy, ale wg bardzo nieliczne.
kiedyś "przemocą" w szkołach było np szarpanie za uszy przez nauczycieli (ale nikt na to nie patrzył jak na przemoc) albo np wpuszczanie ludzi do toalety za papierosa (dawne czasy - historie opowiadane przez osoby w wieku 50-55 lat) - wątpię że kiedykolwiek zdarzały się NP pobicia, a jak już to było o nich cicho.
teraz: po pierwsze przez media, które kreują brutalny świat, młodzież staje się bardziej brutalna, a po drugie większa bezkarność. kiedyś wydaje mi się że za handel narkotykami, wymuszenia pieniędzy, czy wspomniane pobicia, ludzie lecieli ze szkoły - dzisiaj dostają naganę, a rodzice ewentualnie "upomną" swoich kochanych pupili (nie, nie jestem zwolennikiem bicia dzieci - nawet klapsów, czy jakiejkolwiek innej formy rękoczynów

) lub z drugiej strony, dziecko dostanie łomot w domu (który go i tak nic nie nauczy, tylko wzbudzi dodatkową agresję).
...na dobrą sprawę to jest to bardzo szeroki temat. można by winę zrzucić na rodziców zabieganych za pieniądzem, nie interesujących się własnymi dziećmi. można na nauczycieli, którzy nie potrafią sobie poradzić z różnymi PATOLOGIAMI. na "normalnych" uczniów którzy nie mają ochoty /boją się/bo to ich nie dotyczy/ donieść na niektóre zachowania...
podsumowując przemoc była jest i będzie tylko w rożnej formie